Niby miałem pisać tutaj coś regulanie, ale jednak wyszło ze nic z tego...
Wiele się zmieniło od ostatniego... nie, od przedostatniego wpisu.
Po kolei...
Już dawno oddałem, poprawiłem, znów oddałem, kolejny raz poprawiłem i tak kilka razy, pracę inżynierską... Po jakimś czasie wyznaczyli mi termin obrony, dowiedziałem się o tym jakiś tydzień przed wielkim wydarzeniem. W chwili gdy zobaczyłem kogo mam w komisji, nie będę ukrywał że banan nie mógł mi zejść z twarzy. Nie uczyłem się nic, bo kto by się uczył z własnoręcznie pisanej pracy? Jedynie rzuciłem okiem na pytania jakie mogę mieć od szanownej komisji i tak przygotowany poszedłem na obronę. Jakieś 30min przed obroną dowiedziałem się iż moi współ-zdawacze pisali dzień wcześniej do członków komisji maile z zapytaniem jakich pytań mogą się spodziewać! OLA BOGA! Że też o tym nie pomyślałem, ale stwierdziłem, raz kozi ( \m/ ) śmierć i poszedłem do dwóch z członków do pokoju i zapytałem w prost... równie w prost otrzymałem odpowiedź. Jak się broniłem nie ma co opowiadać, zwłaszcza że od momentu wejścia do sali, do wyjścia, mam czarną dziurę, ale chyba poszło mi dobrze, bo się obroniłem. Tak, jestem inż ^_^' SO WAT!?
Do pracy gdzie robiłem wcześniej już nie wróciłem, aktualnie mam staż jako grafik/webmaster, kupa! Siedzę i w sumie nic nie robie, zobaczymy co będzie w marcu, zostanę tutaj na tym, ekhm... stanowisku, czy ruszę dalej? Szczerze to chciałbym się rozwijać, tutaj nie widzę na to możliwości.
Po kolejne, w weekendy siedzę w KRK, trza zrobić magazyniera... Szczerze, to mi się coraz mniej chce, ale jak już zacząłem, to zrobię wszystko żeby skończyć!
Ekhm... hmmm... yyyy... myślę że to tyle, zobaczymy kiedy znów się odezwę, zresztą, przecież i tak nikt tego nie czyta, może i dobrze...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz